System emerytalny

Mamy przełom w myśleniu o zabezpieczeniu emerytalnym. Pokolenie mające przed sobą całe życie zawodowe coraz chętniej oszczędza na jesień życia, bo zdaje sobie sprawę, że – zgodnie z prognozami – ich stopa zastąpienia ostatniej pensji wyniesie ledwie ok. 30 proc. Dla rynku kapitałowego to świetna wiadomość, bo produkty emerytalne cieszą się rosnącą popularnością.

Wyniki Ogólnopolskiego Badania Inwestorów (OBI) przeprowadzanego co roku przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII) dostarczają mocnych dowodów, że po wielu latach wysiłków edukacyjnych i budowania świadomości społecznej można osiągnąć znaczące efekty w kwestii zabezpieczenia emerytalnego, i to ćwierć wieku po zmianie paradygmatu systemu ze „zdefiniowanego świadczenia” na „zdefiniowaną składkę”. Chodzi o to, że – w uproszczeniu – wysokość przyszłej emerytury zależeć będzie od wielkości zgromadzonych przez całe życie składek, a z wyliczeń wynika, że na wiele one nie wystarczą, bo np. z Komisja Europejska podaje, że stopa zastąpienia w 2040 roku wyniesie zaledwie 32 proc. ostatniej pensji. Zatem bez zbudowania samodzielnego filaru kapitałowego wielu przyszłych emerytów może znaleźć się poniżej progu ubóstwa, co stanie się ogromnym wyzwaniem społecznym i dla finansów publicznych, obciążonych już tzw. 13. i 14. dodatkowym świadczeniem na kwotę 32 mld zł rocznie.

Badanie OBI dostarcza niezwykle interesujących wniosków, bo jednocześnie mamy od 2018-2019 roku trend odmładzania inwestorów (średni wiek 39 lat), ale i równolegle jako główną motywację oszczędzanie na emeryturę wskazuje już 53,8 proc. To sytuacja, która jeszcze dekadę temu nie miała praktycznie miejsca, ponieważ w latach 2013-2015 ten odsetek nie przekraczał 2 proc. Ostatnie pięć lat to praktycznie eksplozja myślenia o przyszłej emeryturze jako motywacji inwestycyjnej, bo wskaźnik zwiększył się z 19,5 proc. do 53,3 proc. Kolejne wskaźniki wskazują, że Polki i Polacy nabierają nawyku systematycznego oszczędzania, bo ponad połowa ankietowanych deklaruje, że dopłaca do portfela inwestycyjnego co miesiąc, inwestując przede wszystkim w akcje notowane na GPW, pasywne fundusze ETF, obligacje skarbowe oraz akcje spółek zagranicznych. Zatem mamy do czynienia wręcz z rewolucją pod względem myślenia o zabezpieczeniu emerytalnym, co znacząco wpływa na zainteresowanie nie tylko samodzielnym inwestowaniem, ale również korzystaniem ze znanych już produktów jak IKE, IKZE, PPE, OIPE czy PPK.

Szczególnie ważne jest powodzenie Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK) – wskaźnik partycypacji przekroczył we wrześniu już 55 proc., a zarządzane aktywa – 40,8 mld zł. W zaledwie pół roku (do września  2025) wskaźnik partycypacji wzrósł aż o ponad 3 pkt. proc., a aktywa – 7 mld zł. Ta druga liczba oczywiście wynika nie tylko z wpłat pracowników, pracodawców i dopłat państwa, ale również dobrej koniunktury na warszawskiej giełdzie. Warto dodać, że w zeszłym roku wzrost aktywów średniomiesięczny wynosił 707 mln zł, a okresie styczeń-wrzesień 2025 już 1,175 mld zł. Hossę na PPK widać także po liczbie aktywnych rachunków, która zbliżyła się już do pięciu milionów, a co szczególnie ważne: systematyczny wzrost odbywa się na zasadzie dobrowolności, czyli nowozatrudnieni chcą pozostać w programie, a nieufni się jednak do niego przekonują. Warto pamiętać, że sześć lat temu na starcie programu partycypacja wynosiła tylko ok. 30 proc…

Wśród przyczyn wzrostu zainteresowania emerytalnymi produktami inwestycyjnymi oraz samodzielnym oszczędzaniem na ten cel np. poprzez zakup obligacji, można też wskazać tzw. podatek Belki od zysków kapitałowych. To szczególnie nielubiany podatek wśród inwestorów, bo aż 51,6 proc. badanych wskazuje go jako największą słabość rynku kapitałowego. Tymczasem np. „dowiezienie” oszczędności w PPK do 60. roku życia powoduje, że podatek można puścić w niepamięć. Sposobem na obniżenie podatku PIT jest IKZE, co jest szczególnie ważne dla ogromnej rzeszy podatników, głównie z klasy średniej, którzy poprzez zamrożenie progu dochodowego na 120 tys. zł wpadają co roku w wyższy próg podatkowy (w zeszłym roku przybyło aż 700 tys. takich podatników) i grupa płacąca najczęściej pod koniec roku podatek aż 32 proc. powiększyła się aż do dwóch milionów. Różnica między pierwszym i drugim progiem podatkowym wynosi 20 pkt. proc., co aż kusi, aby przynajmniej częściowo zneutralizować przykre finansowe skutki dla podatników, skoro rząd nie podnosi – pomimo inflacji – kluczowego progu podatkowego dla PIT.

Podsumowując, z frontu indywidualnej walki o wyższą emeryturę płyną coraz bardziej optymistyczne wieści, nie tylko od inwestorów indywidualnych, ale także instytucji finansowych oferujących produkty emerytalne. I choć daleko nam jeszcze pod tym względem do takich potęg emerytalnych jak Skandynawowie czy Holendrzy, to przebudzenie w kwestii zabezpieczenia senioralnego stało się faktem.