Rosnące w błyskawicznym tempie zadłużenie Polski jest ogromnym zagrożeniem dla ratingów, których obniżenie mogłoby wywołać efekt domina na obligacjach. Konflikt polityczny na tle podatków uniemożliwia zwiększenie dochodów państwa i konsolidacja fiskalna pozostaje na papierze pomimo wdrożonej dwa lata temu unijnej procedurze nadmiernego deficytu.
Projekt budżetu na 2027 nie pozostawia wątpliwości, że będzie uszyty populistycznie pod oczekiwania wyborców, aby przypadkiem nic nie zmieniać w polityce socjalnej ani innych wrażliwych wydatkach, więc deficyt ma ponownie sięgnąć 7,1 proc., a produkcja długu publicznego pozostanie gigantyczna, skoro dziura w kasie państwa sięgnie blisko 300 mld zł. Warto podkreślić, że mamy taką decyzję polityczną pomimo objęcia Polski procedurą nadmiernego deficytu i deklaracji Warszawy, że mamy podobno wolę obniżania deficytu… Tłumaczenie wszystkiego wydatkami na obronność jest jedynie wykrętem, ponieważ podwyższone wydatki na ten cel to jedynie ok. 1,5 pkt. proc. deficytu, więc problem leży jednak w rozrzutności państwa na cele socjalne na czele z programem 800+ oraz tzw. 13. i 14. emeryturą, a z drugiej strony niemożnością zrównoważenia rosnących wydatków państwa przez zwiększenie danin, co jest skutecznie blokowane przez prezydenta. W ten sposób finanse publiczne stały się zakładnikiem konfliktu politycznego na szczytach władzy, co nie uchodzi uwadze na świecie, zarówno inwestorów działających na rynku obligacji jako i agencji ratingowych.
Agencja ratingowa Fitch co prawda utrzymała ostatnio ocenę wiarygodności kredytowej Polski na niezmienionym poziomie, ale po pierwsze z podtrzymaną negatywną perspektywą, a po drugie wyraźnie wskazała, że nie ma wiarygodnego planu konsolidacji fiskalnej. Niepowodzenia podnoszenia podatków paraliżują próby zwiększenia dochodów państwa, a podejmowane pod polityczną presją populistyczne działania w rodzaju obniżenia stawki VAT na paliwa uszczuplają dodatkowo kasę państwa. Analitycy nie mają wątpliwości, że podejmowanie niepopularnych społecznie cięć wydatków socjalnych i podwyżek podatków, aby poprawić kondycję finansów publicznych przed wyborami 2027 jest w kategoriach science fiction, bo stawka wyborów jak nigdy zachęca do zaniechania działań wrażliwych politycznie. Dlatego nad Polską nadal wisi negatywna perspektywa ratingu Fitch, tak samo jak w ocenie innej kluczowej agencji Moody’s. Dlatego warto się przyjrzeć konsekwencjom, jakie ewentualna obniżka ratingu mogłaby wywołać.
W raporcie „Zagrożenia nadmiernego długu publicznego. Edycja 2026” przygotowanego w czerwcu przez Instytut Odpowiedzialnych Finansów w partnerstwie i ze wsparciem pomysłodawcy Fundacji Przyjazny Kraj oraz Instytutu Finansów Publicznych autorzy ostrzegli bez ogródek: „Zejście Moody’s do A3 lub Fitch do BBB+ oznaczałoby, że Polska wypadnie z indeksów obligacji inwestycyjnych kategorii A – a to automatycznie zmusiłoby część funduszy do sprzedaży polskich papierów z powodów regulacyjnych. Efekt popytowy byłby natychmiastowy i bolesny.” W praktyce oznaczałoby to podaż polskich obligacji, co doprowadziłoby do spadku cen i wzrostu rentowności do poziomów groźnych dla całej gospodarki, a przede wszystkim banków napakowanych po sufit papierami, bo zachęca je do tego kształt podatku bankowego. A już obecnie rentowności papierów dziesięcioletnich wynoszą 6,1 proc., co odbija się negatywnie na kosztach obsługi długu publicznego, szczególnie, że z powodu krótkiej zapadalności rząd musi obecnie rolować dużo starych papierów „tanich” sprzed lat na nowe „drogie”. Efekt w projekcie budżetu 2027 widać jak na dłoni: koszty obsługi długu skoczą z 90 do 107 mld zł, bijąc tym samym w możliwości inwestycji prorozwojowych kraju, który przecież potrzebuje ja kania dżdżu przejścia z modelu gospodarczego opartego na naśladownictwie do innowacyjnego, który bez zwiększenia wydatków na badania i rozwój do minimum 3 proc. PKB można włożyć między bajki. Koszty obsługi stają się kamieniem młyńskim dla budżetu, który w skali roku nawet nie zbierze 700 mld zł w przyszłym roku. Miks galopulącego długu publicznego w relacji do PKB, wysokiego deficytu budżetowego i braku politycznych szans na kontrolowaną naprawę finansów publicznych może ostatecznie skłonić agencje ratingowe do obniżki oceny Polski, a nie jedynie utrzymywania negatywnej perspektywy, która jest sygnałem ostrzegawczym.
Autorzy raportu „Zagrożenia nadmiernego długu publicznego. Edycja 2026” postawili tezę, że biorąc pod uwagę kalendarz polityczny i wybory parlamentarne w 2027 r. ciężar przeprowadzenia bolesnych społecznie i gospodarczo działań spadnie na rząd wyłoniony po nowych wyborach. Oby tylko agencje ratingowe wcześniej nie zrewidowały swoich ocen…