Kondycja gospodarki

Politycznie motywowane horrendalne wzrosty płacy minimalnej za poprzedniego rządu, wysokie ceny energii z powodu lobby węglowego, utrzymywanie imitacyjnego modelu gospodarki, konkurencja ze strony technologii opartych o AI przesądziły o skokowym wzroście stopy bezrobocia na początku 2026.

Wieści z rynku pracy są bardzo niepokojące, ale nie powinny być zaskoczeniem dla ekonomistów analizujących długoterminowo stan gospodarki. Po raz pierwszy od kilku lat zobaczyliśmy „szóstkę” z przodu, ponieważ bezrobocie wzrosło o 0,3 pkt. proc. (miesiąc do miesiąca) i 0,6 pkt.  proc. (rok do roku). Po raz ostatni mieliśmy do czynienia z taką sytuacją w 2021 roku – od tamtego czasu stopa bezrobocia oscylowała wokół 5 proc., czyli zbliżonej do naturalnego poziomu. W efekcie liczba zarejestrowanych bezrobotnych w urzędach pracy zbliżyła się ponownie do miliona osób.

Niestety, politycy, szczególnie poprzedniej koalicji, mocno zapracowali na taki skokowy wzrost bezrobocia, który słusznie budzi społeczny niepokój. Należy zadać fundamentalne pytanie: dlaczego jedne firmy zwalniają, a inne nie kwapią się do tworzenia miejsc pracy? Pod względem kosztów pracy krytyczne okazały się czysto populistyczne wysokie podwyżki płacy minimalnej, które miały społecznie zjednać poparcie przed wyborami 2023 r. Tłumaczenie tych decyzji inflacją jest daleko idącym uproszczeniem, poza tym że zarówno rząd jak i władze monetarne odpowiadają za długi brak reakcji na wzrost cen, czyli wstrzymywanie się z podwyżkami stóp procentowych (RPP) oraz pompowanie popytu przez kolejne transfery socjalne (rząd i parlament). W efekcie koszty pracy wzrosły tak szybko w tak krótkim czasie, że dla wielu inwestorów, szczególnie zagranicznych, stały się nieakceptowalne. A kapitał międzynarodowy jest przecież bardzo mobilny: jeśli w danej lokalizacji przestaje mu się opłacać produkcja czy usługi, to zwija interes, przenosi fabrykę i zwalnia ludzi. Tak się kończy nieodpowiedzialne polityczne podnoszenie płacy minimalnej bez oglądania się na wzrost produktywności – to najkrótsza droga do utraty konkurencyjności wielu firm i utraty pracy. Kolejnym czynnikiem wpływającym na skokowy wzrost bezrobocia są wysokie ceny energii, niestety  również politycznie motywowane przez poprzedni rząd, wspierający węgiel jako źródło wytwarzania, a z drugiej strony ograniczający rozwój Odnawialnych Źródeł Energii (OZE) np. przez słynną ustawę wiatrakową 10H. W ten sposób, dwie dotychczasowe przewagi naszej gospodarki zostały w bardzo krótkim czasie utracone, co ma swoje konsekwencje gospodarcze.

Kolejnym czynnikiem, również w dużym stopniu zależnym od polityki gospodarczej, jest utrzymywanie  imitacyjnego modelu gospodarki. Szczegółowo ten problem został opisany w raporcie „Nowy model rozwoju Polski. Dlaczego gospodarka traci potencjał wzrostowy i jak utrzymać jej konkurencyjność”, przygotowanego na zlecenie Fundacji Przyjazny Kraj przez centrum analityczne Spotdata w połowie 2025. Po utracie przewag konkurencyjnych gospodarki imitacyjnej (niskie płace, niskie ceny energii) potrzebujemy nowej strategii rozwoju kraju opartej na wiedzy i technologii, a nie kurczowego trzymania się modelu, który prowadzi do szybkiego wzrostu bezrobocia i grozi szybkim zahamowaniem wzrostu PKB. W tym kontekście liczy się również rozwój sztucznej inteligencji (AI), która powoduje zmiany w modelu biznesowym wielu firm i uderza w rzesze zatrudnionych np. w centrach usług wspólnych, tak bardzo przecież rozbudowanych w Polsce. Niestety, jest to trend nie do odwrócenia, który powoli, ale systematycznie demoluje rynek pracy w Polsce. Dla zagranicznych firm możliwość zredukowania kosztów osobowych jest zbyt pociągająca finansowo, aby zrezygnowały z zamykania swoich oddziałów w Polsce. O ile  produkcję z Polski mogą jeszcze alokować do tańszych destynacji, to z usług opartych na ludzkiej pracy umysłowej mogą po prostu bezpowrotnie zrezygnować, zostawiając po sobie puste biurowce…

Polityczną spuścizną poprzednich rządów bijących w gospodarkę jest również podważenie wśród inwestorów wiary w instytucjonalne podstawy państwa w wymiarze sprawiedliwości. Chaos w sądach, przewlekłość spraw i zaciekłe polityczne spory wokół wymiaru sprawiedliwości są dla inwestorów nie do zaakceptowania, czego politycy zdają się nie dostrzegać. W efekcie stabilność instytucjonalna budowana od początku transformacji się chwieje w Polsce, a inwestorzy głosują nogami, wyprowadzając swoje biznesy do bardziej przewidywalnych krajów. Swoje „trzy grosze” do wzrostu stopy bezrobocia dorzucił też silny złoty, szczególnie wobec euro z uwagi na eksport na jednolity unijny rynek. Polskie towary i usługi stają się coraz droższe dla zagranicznych kontrahentów, którzy zmniejszają zamówienia, a polskie zakłady produkcję i pracownicy idą na bruk…