Konstrukcja systemu podatkowego w Polsce sprawia, że dochody z podatku VAT są „być albo nie być” dla budżetu, więc populistyczne nawoływania, aby je uszczuplać przez obniżanie stawki na paliwa jest prostą drogą do katastrofy budżetowej i wzrostu zadłużenia.
Obowiązujący od marca do czerwca rządowy program CPN (Ceny Paliw Niżej) był odpowiedzią na oczekiwania społeczne podsycane retoryką opozycji, aby zareagować na skokowy wzrost cen ropy po wybuchu wojny w Zatoce Perskiej i blokadzie Cieśniny Ormuz i tankujący przy dystrybutorach nadal mieli ceny prawie po staremu, zaś państwo wzięło koszty „na klatę”. Obniżenie stawki VAT z 23 do 8 proc. i akcyzy sprawiło, że cena najpopularniejszej benzyny 95 oscylowała wokół poziomu 6 zł i chwilowo skończyły się populistyczne harce wokół tego tematu. Uspokojenie sytuacji geopolitycznej sprawiło, że ceny ropy poszły w dół i w momencie zakończenia programu CPN wydawało się, że rząd ma dobry timing, gdyż wolny rynek wszystko załatwi. I załatwił, tyle że w drugą stronę: po wznowieniu działań wojennych ceny ropy ponownie ruszyły w kierunku 90 dolarów za baryłkę, co z dnia na dzień podbiło ceny najpierw do 7 zł, a potem cena litra 95 ruszyła w kierunku niewidzianej od czterech granicy 8 zł. Schemat się powtórzył: opozycja zaczęła wzywać rząd do obniżenia cen paliw (czytaj stawki VAT), ale rząd stanął na stanowisku, że po raz drugi na taką operację nas po prostu nie stać, bo kasa państwa jest w potrzebie i nie można ot tak rezygnować z grubych miliardów złotych zaplanowanych wpływów.
Opozycja oczywiście podniosła populistyczne larum, a kierowcy płaczą i płacą, co w okresie wakacyjnym jest szczególnie uciążliwe horrendalne ceny. Wydawałoby się, że nic prostszego dla rządu, tylko dogodzić wszystkim i przywrócić program CPN. Tyle, że pierwszy etap jego funkcjonowania uszczuplił wpływy skarbu państwa o 4,7 mld zł i to w sytuacji dramatycznych potrzeb budżetowych związanych chociażby z ponownie niedoszacowanymi potrzebami NFZ. Zatem każdy miliard z VAT się liczy, jeśli chcemy utrzymać rozbuchane wydatki socjalne na czele z programem 800+ i tzw. 13. i 14. emeryturą (nie są to żadne emerytury, tylko dodatkowe świadczenia wynikające z decyzji politycznych podyktowanych kalkulacją wyborczą zjednania sobie osób starszych). Tym bardziej, że system podatkowy Polski oparty jest na właśnie na wpływach z VAT, co ma ogromne konsekwencje, szczególnie w sytuacji blokowania wprowadzania nowych obciążeń podatkowych dla obywateli przez prezydenta oraz pojawiającymi się problemami związanymi z realizacją planu wpływów. Wykonanie budżetu państwa po pierwszym półroczu nie wygląda najlepiej: dochody sięgnęły blisko 279 mld zł, a wydatki – 402 mld zł. Dziura budżetowa 124 mld zł została zasypana kolejnymi emisjami obligacji zwiększającymi i tak już gigantyczny dług publiczny, który dobija do astronomicznej kwoty 2,2 bln zł. Same dochody z podatku VAT wyniosły 161 mld zł i były o zaledwie 0,2 proc. wyższe od wykonania z analogicznego okresu ubiegłego roku. Gdyby nie uszczuplenie z tytułu CPN ta pozycja wyglądałaby lepiej, szczególnie że inflacja wynosi 2,5 proc.
Aby zrozumieć wagę VAT dla budżetu warto sięgnąć do raportu z marca tego roku: „Luka VAT w Polsce 2000-2025: przyczyny, działania, efekty. Czy ograniczenie luki VAT jest trwałe?”, który przygotował Instytut Finansów Publicznych we współpracy z Fundacją Przyjazny Kraj. Autorzy (Sławomir Dudek, Ludwik Kotecki i Konrad Walczyk) dowiedli, że luka VAT nie może być traktowana jako znaczące źródło trwałego wzrostu dochodów i redukcji deficytu, a przede wszystkim nie sfinansuje już kolejnych nowych obietnic wyborczych – dziś moglibyśmy dodać: ani obniżek stawek VAT (jak w CPN) pod presją populistyczną opozycji. Uszczelnienie dalsze luki VAT jest mitem i trzeba walczyć o utrzymanie wpływów bez majstrowania przy wysokościach stawek, albo kompletnie przebudować system podatkowy (nowe stawki PIT, wealth tax, podatek katastralny itd.). W raporcie można przeczytać: „Podatek od wartości dodanej stanowi filar dochodów budżetowych współczesnych państw europejskich. W Polsce, gdzie wpływy z VAT osiągnęły w 2024 r. 287,7 mld złotych netto, podatek ten pełni szczególnie istotną rolę w finansowaniu zadań realizowanych w budżecie państwa. Jego udział w dochodach budżetu państwa wyniósł 46,2%, co pokazuje jego znaczenie.” Dlatego zanim ktoś ponownie populistycznie podniesie temat CPN, warto, aby zdał sobie sprawę z jego kosztów i wpływu na dochody budżetu coraz bardziej zależnego od długu.